Poglądy Pana Jędrusia na sztukę

Po dziesiątkach modyfikacji projektu przez klienta, typu: proszę przesunąć prawą    gwiazdkę o 0,5 mm do góry, szczęśliwy grafik dzwoni do Pana Jędrusia: – Panie Jędrusiu 10 minut temu wysłałem plik, możemy drukować! – Widziałem – odpowiada Pan Jędruś – tandeciarz trafił na tandeciarzy – wyraził swój pogląd. Grafik  obruszył się, bowiem tak naprawdę z jego

Sprawdzajcie klisze, sprawdzajcie ozalidy!

Pan Jędruś twierdzi, iż RIP (Raster Image Processor) wymyślono tylko po to, aby mu dopiec i skrócić jego życie o kilkanaście dni. Pan Jędruś wysłał prace klienta – przeznaczoną do druku sitodrukowego na plexi do naświetlarni. Widomym jest, że praca powinna być naświetlona emulsją do góry, bez odbicia lustrzanego. I takie też klisze otrzymał od naświetlani.

Ciekawe przygody Pana Jędrusia – drukarza prawie doskonałego

Pan Jędruś jest od wielu lat właścicielem dwóch zakładów poligraficznych: sitodrukowego oraz offsetowego. Przedrukował już tony papieru, tracąc przy tym nerwy, nie dosypiając po nocach, wymyślając coraz to bardziej przeraźliwe przekleństwa. Nabywając przy tym niezbędne w tej dziedzinie doświadczenie, dlatego warto się zapoznać z jego przygodami 🙂  

Czy wiecie co to jest wierszownik?

 To urządzenie (drewniane, w późniejszych wiekach metalowe) do układania czcionek. Zaczynając skład publikacji, najpierw określano szerokość druku (łamu) książki. Potem ustawiano na tą szerokość blokadę w wierszowniku (tą wartość podawano w jednostkach poligraficznych – kwadratach). Następnie mozolnie czcionka za czcionką układano w wierszowniku poszczególne linie książki (wiersze w języku metrampaży). Interlinia w czasach ołowiu to