Kaszta zecerska

2Wyobraźmy sobie że żyjemy w epoce renesansu, mamy kapitał i postanawiamy otworzyć drukarnie. Zamawiamy czcionki i.. no właśnie, jak je uporządkować? Do tego celu służyła szuflada zwana kasztą zecerską z licznymi przegródkami. W nich były ułożone czcionki osobno: z literami tekstowymi, wersalikami, znakami interpunkcyjnymi etc. W ułożeniu znaków kierowano się jedna zasadą: częstotliwością wysterowania danej litery w alfabecie. Na przykład w kaszcie polskojęzycznej takie samogłoski jak: a, e, i, miały w przegrodach przeznaczone najwięcej miejsca i umiejscowione były najbliżej brzegu szuflady. Dla wszystkich języków europejskich kaszty wyglądały podobnie. W jednej szufladzie znajdował się komplet czcionek w jednej wielkości, np. 10 punktów typograficznych. Zecer (lub mentrapaż) stał przy kaszcie, wybierając poszczególne litery do wierszownika, gdy na przykład chciał wyróżnić tytuł, wysuwał inną szufladę np. z czcionkami n. 18 punktowymi i z nich układał tekst.
images42DM4PE0

Inaczej sprawa się miała w Chinach. Tam nie było kaszt poziomych. Znaki układano w kasztach pionowych. Zecer musiał zapamiętać rozkład czcionek mieszczący się co najmniej na trzy metrowej ścianie. Oprócz tego musiał też umieć rozpoznawać chiński alfabet w odbiciu lustrzanym. Nie była to prosta sprawa, dlatego opanowanie tego rzemiosła wymagało lata praktyki. Kaszty chińskie od europejskich różni jeszcze jedna cecha. W drukarniach europejskich istniało wiele rozmiarów czcionek, 6, 8, 10, 12 punktów do tekstów podstawowych, większe 16, 18, 20, 24 do tytułów, do tego były jeszcze osobne czcionki do wyróżnień w tekście (italic, bold – lub inaczej kursywa, pogrubione) w chinach taka różnorodność nie występowała. Istniały  2, 3 wielkości czcionek stosowanych powszechnie i stały wygląd znaku.

 

 

Foto: Flickr, Pixabay, Internet

Spodobał Ci się ten artykuł? Podziel się!

2 Comments

  1. romaniszyn

    Odpowiedz

    W epoce kiedy druk przez internet święci triumfy, mamy techniki laserowe i cyfrowe itd… takie historie wydają się nie do pomyślenia. Nie mniej jednak są fascynujące 🙂 Jak cała historia drukarstwa 🙂 Dziś już nie doceniamy doniosłości i znaczenia tego wynalazku i branży dla historii ludzi dzisiaj żyjących w dobie internetu 🙂

    • lucy68a

      Odpowiedz

      Nie jestem pewna, czy nie doceniamy 🙂 myślę, że część osób, na pewno ceni wynalazek ruchomej czcionki i wie, że bez niej nie było by dzisiejszej cyfryzacji 🙂 . W tej grupie można znaleźć np. historyków, gdzie praca nad materiałami źródłowymi jest łatwiejsza i obszerniejsza w epokach po Gutenbergu 🙂
      Polecam odwiedzić kiedyś stare oficyny w muzeach – Kraków: Muzeum Inżynierii Miejskiej, Antwerpia Oficyna Platina http://www.museumplantinmoretus.be/

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *